sobota, 10 grudnia 2016

[ 1 ] secrets

Kolejny chłodny wieczór w mieszkaniu. Siedziała na szerokim parapecie owinięta kocem,a w dłoniach trzymała gorącą herbatę. Wpatrywała się w zachmurzone niebo. I ta cisza przed burzą. Wyglądało to tak pięknie. Kształty chmur tak doskonale do siebie dopasowane. Mogłaby siedzieć godzinami i wpatrywać się w zaistniały obraz. Jednak wiedziała,że niedługo lunie całkiem mocny deszcz. I nie będzie to zwykła mała burza, lecz ogrom. 
Z jej ust wydobyło się głośne westchnięcie. Odłożyła kubek z herbatą na parapet i podniosła się. Wciąż była okryta szczelnie kocem. Wstała, ponieważ usłyszała dzwonek do drzwi, który przerwał jej przyjemny nastrój. Kilkukrotne dzwonienie zamieniło się w mocne pukanie, nie, walenie w drzwi. Jakby z pięści. Było to tak mocne, iż dziewczyna przestraszyła się,że mogłoby to rozwalić jej drzwi wejściowe. Przyłożyła lekko drżącą rękę do drzwi tym samym zbliżając swoje oko do dziurki w drzwiach,by sprawdzić kto to. Ujrzała tam swojego chłopaka, Minho. Odsunęła się od drzwi jak oparzona. Nie chciała go wpuścić do swojego mieszkania, bała się. Oparła się o ścianę i mocno zacisnęła swoje oczy licząc do pięciu. Zazwyczaj pomagało jej to się uspokoić. Jednak pukanie i dzwonienie na przemian nie ustąpiło. Wycofała się, by następnie wrócić szybko do pokoju. Starała się być cicho, by tylko nie mógł się domyśleć,że jest w domu. Gdy podeszła do okna i chciała zasłonić je spuszczając roletę nagle zobaczyła go w nim i szybko odskoczyła wystraszona. Dostrzegła po nim,że wypił dość sporo. Zagryzła nerwowo swoje wargi, gdy ten gestem ręki kazał uchylić jej okno. Powoli podeszła w jego stronę i zrobiła co kazał.
- Skarbie, dlaczego nie chcesz wpuścić mnie do domu? 
Spytał, a na jego ustach pojawił się zadziorny uśmiech. Napawał się jej strachem. Dawało mu to taką
satysfakcję, że chciałby robić więcej i więcej. Tylko by się go bała. By wiedziała kto rządzi w tym
związku. Jej natomiast się to nie podobało. Już dawno chciała z nim zerwać, zostawić go. Raz to
zrobiła, jednak skończyło się to na ciągłym nachodzeniu jej, zastraszaniu. Wie,że gdyby zrobiła to
ponownie mogłoby się to skończyć jeszcze gorzej. 
- Um.. N..Ni..e. Ja tylko.. Spałam i.. Nie zdążyłam..
Zaczęła mówić nie zrozumiale, język plątał jej się ze strachu. Była tak sparaliżowana,że nie potrafiła
nic sensownego wypowiedzieć. Dzień jak co dzień. Kończył się zawsze tak samo. Przychodził
wieczorem już pijany. Spędzał z nią namiętną noc w łóżku po czym wychodził. Czasami nawet
zostawiając po sobie ślad typu pełno siniaków na jej ciele, a czasem odcisk ręki na policzku.
- Wpuść mnie. 
Powiedział surowym i stanowczym tonem głosu. Po jej ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
Delikatnie przytaknęła ruchem głowy i wycofała się kilka kroków. Podeszła w stronę drzwi
przełykając głośno ślinę oraz otwierając je. Wróciła do pokoju, gdzie usiadła w dużym fotelu.
Chłopak po chwili znalazł się w środku zamykając za sobą drzwi na klucz.
- Mam nadzieje,że więcej się to nie powtórzy kochanie.
Dodał z zadziornym uśmieszkiem zdejmując swoją bluzkę i odrzucając ją na bok. Wiedziała co już
się święci. Zaczęła lekko trząść się ze strachu.

~*~


- Dziwne.. Dzwonie do Tiffany już chyba po raz setny. Jak myślisz, coś mogło jej się stać?
Zapytała zmartwionym tonem głosu Jessica. Odgarnęła swoje długie jasne włosy do tyłu i spojrzała w stronę swojego chłopaka, Luhana. Ten natomiast zmarszczył swoje brwi i usiadł obok niej.
- Nie mam pojęcia. Może po prostu jest zajęta, nie ma czasu.
Wzruszył ramionami i westchnął głośno odchylając swoją głowę do tyłu. Młoda Jung posłała mu złowrogie spojrzenie. Czasami denerwowało ją to,że był na wszystko taki obojętny. Chociaż wiedziała,że w głębi duszy przeżywa wszystko bardziej niż ona. Lubił Hwang. Na pewno się także o nią martwił. Była tego pewna.
- Tak w ogóle zapomniałem Ci powiedzieć. - Zaczął, gdy w pewnym momencie przypomniał sobie pewien incydent. - Zatrzyma się kilka dni u nas mój stary znajomy.
- Znajomy? - Powtórzyła za nim by delikatnie unieść swoje brwi ku górze. On natomiast przytaknął ruchem głowy. - No dobrze, niech będzie. Mamy wolny pokój. A kiedy?
- Już jutro w południe powinien być.
Spojrzał w jej kierunku i czule ucałował jej policzek. Podniósł się, by następnie wyjąć z szafki paczkę papierosów. Jessica wiedziała,że gdy je bierze to albo zaczyna się denerwować, albo martwić. Tym razem nie wiedziała dlaczego. Jest on chodzącą oazą spokoju. Jego twarz prawie nigdy nie drgnęła. Zazwyczaj poważny, pewny siebie mężczyzna. Nie dostrzegła nawet nigdy w jego oczach wzruszenia, smutku. Zwykła pustka. Ciekawiło ją ile musiał ćwiczyć, by to osiągnąć. I jak wiele przeżyć, by być tak chłodną osobą. Jednak dla niej otworzył swoje serce. Udało jej się wtargnąć do środka i zamknąć na kluczyk, by nigdy z niego nie wyjść. Do dziś ona sama nie wie jak to zrobiła.

Kolejny dzień zapowiadał się dla niej bardzo radośnie. Niedługo miał pojawić się dawny kolega Luhana. Bardzo chciała go poznać. Oczywiście nie miała pojęcia kim on tak naprawdę jest jednak lubiła gości. Od samego rana sprzątała,a gdy tylko już w południe usłyszała dzwonek do drzwi była pewna,że to był on. Luhan leniwie podniósł się z kanapy i podszedł do drzwi. Jej oczom ukazał się dość umięśniony mężczyzna. Ramiona miał pełne tatuażów,a jego wyraz twarzy był surowy. Po jej ciele przeszedł zimny dreszcz. Po chwili jednak podeszła nieśmiało w stronę Luhana, by następnie chwycić jego dłoń i spleść ze swoją. Wu spojrzał na nią i lekko się uśmiechnął.
- To moja dziewczyna,Jessica. Sporo ci o niej mówiłem.
Dodał po chwili Luhan. Zmarszczył lekko swoje brwi, gdy młoda Jung ścisnęła jego dłoń. Wiedział,że nie powiedział jej wszystkiego o Simonie, więc wcale nie zdziwił się jej reakcji.
- Jestem Simon.
Powiedział i zmrużył swoje powieki spoglądając w stronę dziewczyny. Po chwili Luhan zaprosił go do środka. On wszedł od razu rozglądając się. [...]

~*~

Kolejne chłodne popołudnie. Hwang jednak przyzwyczaiła się do panującego tu klimatu. Wyszła ze swojego domu, by odetchnąć świeżym powietrzem. Wyjęła z tylniej kieszeni swoich spodni telefon. Dopiero wtedy dostrzegła 7 nieodebranych połączeń. Oczywiście wszystkie należały do jej przyjaciółki Jessici. Uśmiechnęła się delikatnie, wybrała jej numer, by oddzwonić, gdy nagle zobaczyła Luhana. Tak dawno nie widziała jego i Jess. Strasznie stęskniła się za nimi dlatego podbiegła do chłopaka i mocno się do niego przytuliła. On natomiast zdziwił się jednak, gdy dostrzegł to, iż jest to jego przyjaciółka na jego usta wtargnął delikatny uśmiech. Wtulił ją w siebie mocno i obkręcił raz w koło.
- Dziewczyno! Co się z Tobą działo? Gdzie byłaś całe te dwa tygodnie?
Luhan uniósł wysoko swoje brwi spoglądając na nią. Nie wyglądała tak jak wcześniej. Nie uśmiechała się promiennie, była blada i miała podkrążone oczy z niewyspania. Chłopak momentalnie zmarszczył swoje brwi. Coś mu tu nie pasowało. Nie odzywała się całe dwa tygodnie, zero kontaktu. Wiedział tylko,że właśnie od miesiąca ma nowego chłopaka. Czyżby to on był przyczyną nagłej zmiany Tiffany?
- Długo by opowiadać.
Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie i pokiwała głową na boki. Nagle dostrzegła dość znajomą jej sylwetkę zmierzającą w ich kierunku. To nie może być... Nagle w głowie miała tysiące różnych myśli. Gdy chłopak zbliżył się rozszerzyła swoje oczy zdziwiona. A jednak.. Szybko pożegnała się z Luhanem i chciała ominąć mężczyznę, by nie mógł jej zauważyć. Jednak on uśmiechnął się zadziornie i przyciągnął ją w swoją stronę.
- Tęskniłaś skarbie?
Wyszeptał w jej kierunku i położył swoją dłoń na jej policzek. Spojrzała w jego kierunku i zamrugała kilka razy. Pamiętała go bardzo dobrze. W końcu to Simon, jego nie da się zapomnieć. Jednak zmienił się. Z trudem rozpoznała go. Kiedyś był zwykłym chłopakiem, nie miał mięśni jak teraz, tylu tatuaży. Jego obcisła bluzka doskonale opinała jego tors. Delikatnie zagryzła swoją dolną wargę. Chłopak widząc to jak dziewczyna mu się przygląda uśmiechnął się zadziornie. Gdy dotarło do niej to co robi szybko zaczęła się mu wyrywać. Jednak był za szybki. Trzymał ją dość mocno. Kolejny siniak. Westchnęła i zrezygnowana spojrzała w stronę stojącego obok Luhana, który wpatrywał się w całą tę scenkę ze zdziwieniem. Skąd oni się znali?
- Co się stało kochanie, nawet na mnie nie spojrzysz?
Zapytał w ten swój dość ironiczny sposób. Luhan odchrząknął i podszedł bliżej nich.
- Wydaje mi się,że powinieneś ją puścić Simon. - Blondyn zmarszczył swoje brwi i odciągnął Hwang od Simon'a. Na ustach chłopaka pojawił się zadziorny uśmieszek.
- Miło było znów Cię zobaczyć, Tiffany. - Odrzekł po krótkiej chwili. - Będę czekał w aucie, Luhan. - Dodał obojętnie, by następnie ruszyć w stronę samochodu. Hwang zmarszczyła swoje brwi. Nie podobało jej się to,że go tu spotkała. Co go skusiło, by tu wrócić? Znów chce zniszczyć jej życie? W głowie dziewczyny było mnóstwo myśli i pytań na których nie znała odpowiedzi.
- Skąd go znasz? - Zapytał po chwili Luhan. Przeniosła swój wzrok na niego i westchnęła głośno kręcąc głową z rezygnacją. Nie miała najmniejszej ochoty teraz o tym rozmawiać.
- Nie dziś Lu. Kiedyś ci powiem. - Odpowiedziała mu po krótkiej chwili. Jej głos był tak cichy i słaby, a twarz okropnie blada,że przez krótką chwilę pomyślał, iż mogłaby zemdleć w każdej chwili.
- Zabiorę Cię do do..
- Nie! - Nie dokończył, gdyż szybko mu przerwała dosyć przeraźliwym tonem głosu. - Nie chcę tam wracać.. - Wyszeptała już po krótkiej chwili spokojniej. Sama się sobie dziwiła,że jest teraz tak bardzo emocjonalną dziewczyną. Kiedyś nie potrafiła po sobie pokazać,że coś się działo, a teraz Minho tak siadł jej na psychikę,że nie potrafi tego kontrolować.
- Jedziesz ze mną. - Zmarszczył swoje brwi i złapał jej rękę po czym pociągnął za sobą w stronę samochodu, w którym czekał już Simon. Dziewczyna spuściła głowę i głośno westchnęła. Powiedziała za dużo, zdecydowanie za dużo i przeklina teraz siebie w myślach. Wsiadła do samochodu tak jak kazał jej Luhan. On sam nie wszedł jeszcze do samochodu. Wyjął z kieszeni paczkę papierosów, by zapalić jednego. Simon uśmiechnął się zadziornie i spojrzał na nią w lusterku.
- Co się stało z tą zadziorną Tiffany? - Spytał po chwili. Jego łobuzerski uśmieszek nie schodził mu z ust.
- Odpuść sobie. - Zmarszczyła swoje brwi. Odwróciła wzrok w stronę szyby, by spojrzeć za nią. Nie miała ochoty patrzeć na tego pewnego siebie dupka, który myśli,że mu wszystko wolno. Nie minęła minuta, a w samochodzie pojawił się Luhan. Odetchnęła cicho, opierając głowę o szybę. Chłopak po chwili ruszył z piskiem opon.
- Muszę coś dziś załatwić, pójdziesz ze mną. - Po krótkiej chwili odezwał się Simon w stronę Luhana. Ten tylko posłał mu obojętne spojrzenie po czym przewrócił oczami.
- Nie narób sobie kłopotów, dopiero co tu przyjechałeś, a wiesz jaka jest sytuacja. - Dodał ciszej, by Hwang niczego nie usłyszała. Pogłośnił jeszcze muzykę do tego, jednak to nie sprawiło, że dziewczyna nic nie słyszała. Zanim to zrobił słyszała każde ich słowo. Zmarszczyła swoje brwi zastanawiając się co może być powodem dzisiejszego ich wyjścia. Jednak wolała się w to nie wdrążać. Wiedziała,że jeśli będzie blisko Simona może mieć duże kłopoty. Nie raz już miała.


- Tiffany! - Powiedziała uradowana Jessica widząc swoją przyjaciółkę wchodzącą do mieszkania. Ta uśmiechnęła się słabo w jej kierunku. Jung podbiegła do niej jak najszybciej, by następnie mocno się do niej przytulić. - Dziewczyno, nie dawałaś znaku życia. Martwiłam się! Już miałam iść dziś do ciebie i sprawdzić czy aby na pewno żyjesz! - Na wstępie wydarła się na nią. Hwang pokiwała głową na boki i westchnęła cicho. Odsunęła się od przyjaciółki, by następnie na nią spojrzeć.
- Jak widzisz wciąż żyje moja droga. - Odpowiedziała jej po krótkiej chwili. Jessica spoglądała na nią przez chwilę i zmarszczyła swoje brwi.
- Coś jest nie tak, widzę to. Zaraz mi wszystko wyśpiewasz. - Chwyciła jej dłoń kierując się w stronę kuchni. Znajdowali się tam Luhan i Simon. - Chcecie coś do picia? - Spytała po chwili podchodząc do lodówki i wyciągając sok. Nie słysząc odpowiedzi od nikogo przewróciła oczami wyjmując także szklanki i nalewając do nich soku. - Co się z wami dzieje? Dziwni jesteście. - Stwierdziła po krótkiej chwili.
- Pamiętaj,że masz mi coś powiedzieć. - Przypomniał Luhan kierując swój wzrok w stronę Tiffany w tym samym czasie Jess kładła przed nimi szklankę z sokiem.
- I mi także! Musimy sobie dużo wyjaśnić. - Dodała surowo dosiadając się do nich.
Hwang spojrzała na nich i z rezygnacją przytaknęła ruchem głowy.
- Właśnie, niedługo muszę wyjść z Simon'em. - Odezwał się Lu, kierując głównie swoją wypowiedź w stronę młodej Jung. Ona natomiast uniosła swoje brwi i spojrzała na obu.
- Dopiero przyjechaliście. - Dodała cicho, wydymając dolną wargę. Od pewnego czasu brakowało jej bliskości Luhana. Ciągle gdzieś wychodził, coś musiał załatwiać. Robiło się to dla niej męczące. Chciałaby tak jak kiedyś spędzać z nim całe dnie, nawet jeśli tylko przeleżeli je w łóżku to i tak chciałaby do nich wrócić.
Tiffany czując cały czas na sobie wzrok Simona posłała mu jedno ze swoich morderczych spojrzeń. Nienawidziła go za to co jej zrobił w przeszłości. Miała nadzieje,że nigdy w życiu go już nie spotka. Że zniknął na zawsze. Jednak myliła się. Znów wrócił. Pewnie znowu po to, by bardziej zniszczyć jej życie. Kolejny wielki kłopot na jej głowie. Oczywiście pierwszym jest Minho.
-  Dobra, spadamy. - Odezwał się Simon wstając. Ostatni raz posłał swój zadziorny uśmiech w stronę Tiffany. Natomiast Luhan spojrzał na Jessice także wstając. Pochylił się nad nią, by krótko ucałować jej usta po czym wraz z przyjacielem wyszli.
- No i zostałyśmy same. - Westchnęła cicho Jung. - Mamy czas, by porozmawiać. - Dodała poważniej.


~*~


Obaj szli ciemną, wąską uliczką. Małe osób znało to miejsce. Znajdowało się ono za cmentarzem. Głównie przychodzili tu najgroźniejsi wymieniać się jakimś towarem lub załatwić stare porachunki. Luhan zastanawiał się, dlaczego Simon'owi zależało na tym, by tutaj przyjść. Jednak, gdy tylko zauważył twarz Minho - już wiedział.
Kilka lat wcześniej Simon wraz z Minho byli najlepszymi przyjaciółmi. Cały czas wstawiali się za siebie, bronili niczym bracia. Zmieniło się to pewnego wieczoru, gdy Simon prosił, by Minho został z jego młodszą siostrą Suzy. Mieli wtedy po 18 lat, jego siostra była od nich dwa lata młodsza. Lee wykorzystał nieobecność Simon'a. Już od dawna kusiła go jego młodsza siostrzyczka. Zgwałcił ją, a później szantażował,że jeżeli komukolwiek to powie to ją zabije. Była wtedy młoda i przerażona, więc nikomu nic nie powiedziała, aż do ostatniego czasu. Osiągając już 20 lat zdobyła się na odwagę, by powiedzieć o tym Simonowi. Luhan domyślił się,że to zapewne jest jeden z powodów dla którego chłopak tu przyjechał. Zemsta.


Hwang widząc wiadomość na telefonie uniosła wysoko swoje brwi. To był Minho. Dość wkurzony. Miała 10 nieodebranych połączeń, a jakby tego jeszcze było mało to z 10 wiadomości typu "Wracaj do domu, inaczej cię zabiję!". Poczuła jak przez jej plecy przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Nie chciała tam wracać, jednak wiedziała,że jeśli on dowie się, gdzie mogła być to nie dość,że ona sama będzie miała kłopoty to także jej bliscy. Nie chciała tego. Zacisnęła swoją dłoń w pięść. Musi być silna. Da radę, kiedyś się od niego uwolni.
- Słuchaj Jess.. - Zaczęła i spojrzała w jej kierunku. - Ja się będę już zbierać.
- Co? Już? Przecież dopiero przyszłaś! Jeszcze niczego mi nie powiedziałaś, a wydaje mi się,że jest coś na rzeczy! - Dodała. Zaczynała się denerwować w ostatnim czasie nikt jej o niczym nie mówi.
- Eh, przepraszam. Nie mam Ci nic do powiedzenia. Wszystko jest w porządku. Jak będę miała czas to do Ciebie zadzwonię. Spotkamy się i opowiem ci wtedy wszystko. - Podniosła się i zmarszczyła swoje brwi. - Do zobaczenia! - Dodała szybko cmokając jej policzek po czym wyszła z jej domu tak szybko, jak weszła. Zrezygnowana Jung ruszyła ociężale w stronę salonu, na który opadła. Z jej ust wydobyło się głośne westchnięcie.
Nagle ni stąd ni zowąd szybko do mieszkania wparował zasapany Luhan.
- Gdzie jest Tiffany? Ona nie może stąd wyjść! - Dodał szybko. O wszystkim już wiedział, wystarczyło tylko spotkanie z jego największym wrogiem.